2007.05.01
Całość tu : Szarość
Godzinny spacer po dzielni, a konkretnie zdeptanie 3 ulic – tak tylko, by buty przemokły.














Jak sie choruje, to mozna sobie nawet zdjecie zrobic za dnia. Ot tak – jedno…

Jakos tak w dniu 25.06.2006 pokrecilam sie po okolicy studia i zadnego zdjecia od tego czasu nie ruszylam. Poki co robie zdjecia z lampa, wiec wykorzystje jakies starocie. A co tam…










i…

Szaro, ponuro i deszczowo. Jakas koncoworoczna masakra o posmaku depresyjnym. Nic mi się nie chce, choc zupelnie nie wiem skad wynika ten brak energii. Wszystko jest nijakie i pozbawione nalezytej dynamiki. I ten wiatr. Niecierpie wiatru. Zaglusza mysi i powduje, ze nie mam ochoty wywlekac się z lozka. To nawet nie jest marudzenie tylko nijakosc.
Wrzucam ostanie zdejcia w tym roku – sa takie jak ten dzien. Czarno-biale, pustawe, smutnawe. Jak moje otoczenie, jak Polska. Nawet golebie odlatuja z tego kraju…
Nie mam zapalu by witac nowy rok, ale może wroci normalny rytm i może wyszukam w sobie dawna mnie która gdzie w tym roku dostala po tylku i uciekla. Niby niewiele potrzebuje, a nie udaje mi się tego miec. Wazne by nie chciec. Jedno jest pewne, jak dla mnie to będzie zawsze rok mojego pierwszego Nikona. To byl najlepszy i jednoczesnie najtruniejszy rok w moim zyciu. Oby nosic wysoko podniesiona glowe i cieszyc sie tym co nam kazdy dzien przynosi. Tylko tyle.





Wszystkiego co dobre w nowym roku. Wyszalejscie sie.