






Reporter z prawej…reporter z lewej…az strach wypinać tyłek do słonka…


NADAL przystojny Łoś :)


i było fajnie :)







Reporter z prawej…reporter z lewej…az strach wypinać tyłek do słonka…


NADAL przystojny Łoś :)


i było fajnie :)
W związku z obowiązkiem uczczenia pogaskiego święta udaliśmy sie z Domelem na Starówkę by wciągnąć niepogańskie sushi ;P Po opchaniu się ryżem i rybami uznaliśmy, ze trzeba jednak troszkę poruszać dupkami na mieście – dla zachowania pozycji gdańskiego lansera z aparatem wyższej klasy…i tak mi się napstrykało…



Dominik patrzył na moje poczynania uważnym i jak zawsze surowym okiem…

Sołdek jakoś zawsze ładuje się prosto w obiektyw…niezaleznie jak bardzo chce sie go ukryć…


A tak wygląda lew morski…hmm

Najgroźniejszy kot Gdańska – ELEKTRA, czyli tania w utrzymaniu i estetyczna i nie rzucająca się w oczy puchata ochrona sklepu. Foto.: Dominik
potem przenieśliśy się szybko niczym wiatr czy taboret w zupelnie inne miejsce…
Strone otrzymałam w prezencie od Federa i zapomnialam oczywiście podziękować. To był najlepszy prezen od czasu Nikona d70 i ręcznie malowanego kubka :-)
DZIEKUJE BARDZO.
Teraz zamęczam Archiego i uczę się obsługi. Dziękuję za cierpliwość. Jak coś będzie rozjechane to wybaczcie.
Naprawdę się staram.
I na koniec rybeczki – jakos nie moglam sie powstrzymac…